ULTIMA THULE

Dodano 31 sierpnia 2010, w Bez kategorii, przez bosak

Pewnie nigdy nie wybrałbym się do Sabile, gdyby nie czescy przyjaciele, niestrudzeni łowcy winiarskich ciekawostek, którzy namówili mnie na wspólny „krátký weekendový výlet” w tamtą stronę. Zahaczając po drodze o mazurską winnicę Wiktora Bruszewskiego oraz dwie inne na Litwie, mniej więcej po 48 godzinach i 1500 kilometrach od wyjazdu z Krakowa docieramy do wspomnianego łotewskiego miasteczka, które słynie z najbardziej północnych plantacji winnej latorośli w tej części Europy.



Sabile znajduje się w północnej Kurlandii, w dolinie rzeki Abawy, w malowniczej, pagórkowatej okolicy vulgo zwanej „łotewską Szwajcarią”. Ta ledwie pofalowana szwajcarskość jest adekwatna do paryskości paru znanych mi miast nazywanych „Paryżami wschodu”, ale miejscowe Winne Wzgórze (Vīnakalns) bynajmniej nie jest toponomastycznym żartem. To wysokie na ponad trzydzieści metrów, strome zbocze porasta bowiem całkiem spora i ładnie utrzymana tarasowa winnica. A jest to i tak zaledwie fragment rozległych winogradów, jakie istniały tam w przeszłości.

Tradycje uprawy winorośli w Sabile sięgają bowiem XIV–XVI wieku, kiedy tereny te przynależały do krzyżackiego zamku w sąsiedniej Kandawie. Później mieli tu swoje winnice władcy kurlandzcy. Wiadomo, że za panowania księcia Jakuba Kettlera (1642–82) plantacje te obsadzono sprowadzonymi z zagranicy sadzonkami winorośli. Upraw tych zaniechano jednak w XVIII wieku, po niezwykle niszczących dla Kurlandii wojnach. Dopiero w 1936 roku, z inicjatywy ówczesnego prezydenta Łotwy Kārlisa Ulmanisa została w tym miejscu ponownie zasadzona niewielka winnica.

Po ostatniej wojnie plantacja ta była administrowana przez ogrodniczą stację doświadczalną mieszczącą się w pobliskim Pūre, lecz z czasem była ona zaniedbana i w końcu zupełnie opuszczona. W 1989 roku grupa entuzjastów rozpoczęła rekonstrukcję winnicy w oparciu o nowe łotewskie selekcje winorośli – głównie krzyżówki z V. labrusca i V. amurensis – stosunkowo wcześnie dojrzewające i zdolne znosić mrozy nawet poniżej –30°C.



Dziś winnica zajmuje powierzchnię prawie półtora hektara. Podstawowym uprawianym szczepem jest autochtoniczna ciemna zilga, a towarzyszą jej jasne
odmiany łotewskie – meda, sukribe, supaga i veldze oraz rosyjska novgorodas jubilejas (jubilejnyj nowgoroda). Winogrona są przerabiane na wino, a gros produkcji konsumuje się podczas lokalnego święta wina, które odbywa się tam co roku w ostatni weekend lipca. Byliśmy w Sabile niedługo po tym terminie i po przetrząśnięciu całego miasteczka udało się nam kupić ledwie jedną butelkę!



Winnica jest bardzo ładnie prowadzona, zadbana i udostępniona dla zwiedzających (po wykupieniu symbolicznego biletu). Jak dowiedzieliśmy się, dochody z biletów i sprzedaży wina nie pokrywają jeszcze kosztów utrzymania i do całego interesu dokłada miejscowa gmina, która zatrudnia dwie osoby na co dzień opiekujące się tym miejscem. Niemniej jest to prawdziwy symbol miasteczka (które ma winne grono w herbie) i duża atrakcja przyciągająca turystów.



W Sabile chwalą się, że według księgi rekordów Guinnessa jest to najbardziej na północ wysunięta winnica na otwartym powietrzu. Nie jest to do końca prawda, gdyż co najmniej trzy komercyjne winnice znajdują się jeszcze bliżej bieguna: jest to szwedzka winnica Blaxta Vingård  (59°03′N) oraz norweskie Lerkekåsa (59°40′N) i Hallingstad (59°47′N). Natomiast Sabile
(57°03′N), to prawdopodobnie najbardziej północna z większych winnic po tej stronie Bałtyku.



Sabiles Vīns 2009, Sabiles Vīnakalns
Wino z polarnej odmiany zilga (krzyżówka V. vinifera, V. labrusca i V. amurensis). Kolor jasnoczerwony, na pograniczu wina różowego. Zapach czereśniowy, dość przyjemny, z lekką nutą labruski (świeże truskawki). W ustach kompot z czereśni, wyraźne tony makowe, orzechowe (makowiec z kruszonką), dobra kwasowość zgrabnie zrównoważona paroma gramami cukru resztkowego, dość długa czereśniowa końcówka z wyczuwalną nutą alkoholu. Wino oczywiście pokazuje wady swojego mieszańcowego pochodzenia (brak ciała, kompotowy charakter, nietypowe aromaty), ale jest dość kulturalnie zrobione i całkiem pijalne (mogłoby się nieźle zgodzić np. z litewskimi cepelinami). 

Otagowane:  

  • RSS