„A REALLY GOODE JOB” I WINNICE W JANOWCU

Dodano 29 lipca 2009, w Bez kategorii, przez bosak

Planowałem sobie zainaugurować ten blog w tonie bardziej wzniosłym, ale wyszło jakoś tak przyziemnie i na początek będzie o popularności i pieniądzach. W zeszłym tygodniu wybrano bowiem szczęśliwca który obejmie jedną z przyjemniejszych synekur w branży winiarskiej, czyli „A Really Goode Job”. Ale po kolei…

Trzy miesiące temu Murphy Goode Winery z Sonoma ogłosiła nabór na posadę „lajfstajlowego korespondenta”, oferując półroczny kontrakt z miesięczną pensją 10 000 dolarów, a do tego luksusowy dom w malowniczym miasteczku Healdsburg jako pracowniczą kwaterę. Praca ta miałaby polegać na doświadczaniu uroków życia wśród winnic Sonomy (w tym oczywiście tamtejszych win) i opowiadaniu o tym innym, szczególnie poprzez tak zwane media społecznościowe. Dlatego od kandydatów wymagano biegłości w posługiwaniu się takimi narzędziami komunikacji, jak blog, Web 2.0, Facebook, Twitter, czy YouTube (tu można podejrzeć ofertę i werbunkowe wideo). Zrozumiałe, że taka oferta poruszyła całe rzesze wszelkiego rodzaju winoopowiadaczy i winoprezenterów i odpowiedziało na nią ponad 2 tysiące osób.

Szczęśliwym wybrańcem został sommelier i muzyk z Atlanty Hardy Wallace, twórca popularnego blogu winiarskiego dirtysouthwine (tu jego „podanie” w formie wideo). Sprawa wygląda trochę na żart, jednak wywołała ona spore zainteresowanie fachowych mediów (ostatnio tu), które dostrzegły w tym udaną próbę nowatorskiej promocji wina, szczególnie wśród młodszych odbiorców, coraz powszechniej korzystających z dynamicznych, interaktywnych narzędzi komunikacji. Hardy Wallace zaczyna swą pracę w połowie sierpnia, ale niezależnie od tego, jak spisze się na posadzie, jego przyszli pracodawcy już są zadowoleni z medialnych efektów całej hecy (ponoć oglądalność strony internetowej winiarni wzrosła przez to ponad dziesięciokrotnie).


Hardy Wallace (fot. www.winesandvines.com)


Większość zeszłego tygodnia spędziłem w Janowcu nad Wisłą, gdzie na zlecenie Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym robiłem wstępne przymiarki do projektu rekonstrukcji tamtejszych winnic (pisze o nich wyczerpująco Wojciech Włodarczyk). I choć nabiegałem się sporo po stromej janowieckiej skarpie z łopatą i taśmą mierniczą, to jednak dochodzę do wniosku że też mam całkiem przyjemną posadę w branży – jak by nie było – winiarskiej. Mieszkałem sobie wygodnie w ślicznym barokowym dworze koło zamku, stołowałem pysznie w Maćkowej Chacie, przeprawiałem promem i chodziłem na długie spacery do Kazimierza i szkicowałem projekty winnicy (co w sumie lubię najbardziej).

Otagowane:  

  • RSS