WIELKI EGED

Dodano 13 stycznia 2010, w Bez kategorii, przez bosak

Dziś migawki z grudniowej wyprawy do Egeru, gdzie na zaproszenie tamtejszej gminy winiarskiej przygotowywaliśmy większy materiał o tym regionie, który już zaczyna ukazywać się w odcinkach na Vinisferze.


Wielki Eged w całej okazałości

Podczas tego wyjazdu, poza dziennikarską „rutyną”, jak odwiedziny u winiarzy i degustacje trafiła mi się szczególna gratka. Otóż mogłem przyjrzeć się bliżej legendarnej górze Eged, zwanej też Wielkim Egedem – czyli Nagy Eged – której południowe stoki przez wieki cieszyły się sławą najlepszej winnicy na Węgrzech, a nawet w całej środkowej Europie. Plantacje te, praktyczne opuszczone od czasów filoksery (nie licząc paru nieudanych prób ich odnowienia w zeszłym stuleciu) przywrócono do życia dopiero w ostatnich latach. 


Widok z góry Eged

Przewodnikiem po słynnym zboczu był László Bukolyi, współwłaściciel winiarni Gróf Buttler, który ze wszystkich żyjących ma chyba największe doświadczenie w zmaganiach z tym niełatwym siedliskiem. Jemu pierwszemu bowiem udało się odkupić od państwa część nie uprawianych od ćwierć wieku działek i po dwóch latach uprzednich przygotowań, w 2003 roku obsadził on tam winoroślą całe 20 hektarów w górnej partii stoku zwanej Nádas (tam znajdują się najbardziej strome, kamieniste i suche parcele). Do dziś jest to największa winnica na zboczach Egedu, stanowiąca mniej więcej połowę wszystkich istniejących tam obecnie plantacji.


Górna część południowego zbocza Nagy Eged, zwana Nádas

Zyskałem więc pierwszorzędne źródło informacji o  miejscu, które  zajmowało mnie już od pewnego czasu i to z paru powodów:

Po pierwsze: jest to wybitnie wapienne, suche siedlisko, a ostatnio przydarzyło mi się pracować przy projektowaniu i zakładaniu winnic na wapiennych glebach (choćby na Bielanach i w Janowcu), więc chciałem co nieco podpatrzeć z tamtejszych doświadczeń. Tym bardziej, że prace przy rekonstrukcji winnic na zboczach Egedu bynajmniej nie szły gładko i popełniono tam parę błędów, miedzy innymi przy doborze podkładek, a także przy uprawie gleby, co spowodowało problemy z erozją. A wiadomo, że na błędach można się najwięcej nauczyć.


Wapienna rędzina

Podobnych perturbacji można się obawiać także w Janowcu, gdzie od kilku miesięcy próbujemy znaleźć jakiś sensowny sposób na to podatne na erozję zbocze. Wkrótce też trzeba będzie pomyśleć o dobraniu odpowiednich podkładek, które zniosą wysokie pH i okresowe przesychanie gleby, a przy tym wykażą się  stosunkowo wysoką mrozoodpornością (zimy w przełomie Wisły potrafią być siarczyste).

Po drugie: jest to najwyżej położona winnica w środkowe Europie – około 320 do ponad 500 metrów n.p.m. – i sam ten fakt jest wielce zajmujący dla kogoś, kto ma do czynienia z uprawą winorośli na naszych szerokościach. Z powodu tej wysokości teoretycznie powinno to być miejsce stosunkowo chłodne, jednak na tym zboczu panują dużo lepsze warunki dojrzewania gron, niż w położonych znacznie niżej sąsiednich winnicach. I bynajmniej nie jest to wyłączną zasługą dobrej ekspozycji stoku i nasłonecznienia, gdyż te termiczne przewagi Egedu najsilniej występują w nocy i objawiają się między innymi wyższą, niż gdzie indziej koncentracją związków polifenolowych w skórkach winogron.


W górnej partii zbocza winnice przekraczają miejscami wysokość 500 metrów n.p.m.

Nie chcę tu wchodzić w zawiłości specyficznego mezoklimatu izolowanych wzgórz, nocnych inwersji, stref termicznych na zboczu i tym podobnych, ale miejsce to jest wskazówką, że być może także u nas możliwe będzie sadzenie winorośli na większych, niż dotąd wysokościach. W młodości naczytałem się czeskich i niemieckich podręczników uprawy winorośli i miałem mocno wbite do głowy, że w naszym klimacie dobre lokalizacje dla tej rośliny nie zdarzają się wyżej, niż 250–300 metrów n.p.m. Jeszcze niedawno szczerze odradzałem, gdy ktoś chciał założyć większą plantację powyżej tej granicy, potem jednak przekonałem się, że w niektórych przypadkach takie scholastyczne dogmaty biorą w łeb. Tak się zdarza na przykład w pagórkowatych rejonach Małopolski, gdzie cieple i bezpieczne od przymrozków miejsca spotyka się także na dość wysokich wzniesieniach, niekiedy nawet powyżej 400 metrów n.p.m.


Widok z Egedu na wulkaniczne przedgórza Gór Bukowych

Po trzecie wreszcie: kilka tamtejszych działek zrekonstruowano w bardzo tradycyjny sposób, z gęstymi nasadzeniami – nawet do 10 tysięcy krzewów na hektar – i winoroślami prowadzonymi nisko „na głowę” przy drewnianych palikach. Nie chodzi tu bynajmniej o wizualny efekt, choć taka winnica wygląda bardzo malowniczo, jak na starej rycinie. Przy pracochłonnej, ręcznej uprawie gleby na stromym zboczu po prostu opłaca się maksymalnie zagęścić krzewy, tak aby uzyskać jak najwyższy plon z hektara, nie tracąc przy tym jakości wina, bo przecież zachowuje się odpowiednio niski zbiór z jednego krzewu. Aż prosi się, żeby takie rozwiązanie zastosować w Janowcu (a także w innych miejscach w Polsce gdzie być może powstaną podobne winnice), więc chciwie podglądałem i podpytywałem o każdy szczegół, bo żaden współczesny podręcznik nie tłumaczy wystarczająco dokładnie, jak taką winnicę należy prowadzić.


Gęste nasadzenia kadarki


Krzewy kadarki prowadzone tradycyjnie „na głowę”

Uwieńczeniem tych terroirystyczych studiów była degustacja paru win z Nagy Eged, pochodzących z winiarni Gróf Buttler i Kovács Nimród:

Muscat lunel 2005 Nagy-Eged, Gróf Buttler (****)
(alkohol 16,5%, kwasowość 11 g/l, cukier resztkowy 12 g/l)
Bardzo skoncentrowane, pełne i potężne w strukturze, ale dobrze zrównoważone i świeże. Elegancki aromat z delikatną muszkatołową nutą, ładny jabłkowy owoc i przyjemna goryczka w posmaku.

Kadarka 2006 Nagy-Eged, Gróf Buttler (****)
(alkohol 13%, ekstrakt 33 g/l)
Znów dobra koncentracja i równowaga, ładny, świeży owoc, wiśnie, żurawina, zielony pieprz, fiołki. Charakterne, długie, nieco dzikie, bardzo egerskie w charakterze, ale jest też kwiatowa zwiewność.

Syrah 2006 Nagy-Eged, Gróf Buttler (****/*)
(alkohol 14,5%)
Zioła, korzenie, pieprz, dojrzała śliwka, czereśnie, leśne owoce, pieprz, ma siłę i koncentrację, ale też elegancję. Bardzo długie, mineralne, świeży żurawinowy posmak, dobra kwasowość i spory potencjał.

Egri Bikaver 2006 Nagy-Eged, Gróf Buttler (****/*)

(25% kadarka – 25% merlot – 30% cab.franc – 12% cab.sauv. – 8% syrah; alkohol 15%)
Bardzo złożone – porzeczki, żurawiny, maliny, leśne owoce, jest też lekka ziołowość, pieczona jagnięcina z rusztu, rozmaryn. Dobra koncentracja, pełny owoc, grafitowe garbniki, czysta, świeża końcówka, z ogromnym potencjałem.



Pinot noir Selection 2006 Nagy Eged, Gróf Buttler (*****)

Wino pochodzi z górnej, bardzo kamienistej części zbocza. Jasny, typowo „pinotowy” kolor.  Wyraźne nuty zwierzęce w zapachu (stajenka, świeże udojone mleko), ale też świeże leśne owoce. W ustach świetnie zbudowane, charakterne, eleganckie, są poziomki, wiśnie i typowa egerska żurawina. Długa, świeża końcówka z lekko ziołowym posmakiem.

Kadarka Késői szüret 2005 Nagy-Eged, Gróf Buttler (*****)

(alkohol 9%, cukier resztkowy 245 g/l, kwasowość 10,8 g/l, ekstrakt 67 g/l)
To słodkie wino z przejrzałych gron odpowiada klasie tokajskiej aszúeszencii. Niezwykle bogate w aromacie: poziomki, żurawiny, fiołki, róże, jaśmin, smażona skórka pomarańczowa, suszone morele, bakalie, czekolada, czarna herbata, etc. etc. Świetnie zrównoważone, ma lekkość i świeżość, pomimo takiej dawki cukru, długie bez końca.

Kadarka Natúreszencia 2005 Nagy-Eged, Gróf Buttler (*****)

(cukier resztkowy 650 g/l, kwasowość 18 g/l)
Cała produkcja tego wina, raptem 6 litrów została rozlana do 30 małych buteleczek, ale dostaliśmy po kropelce. Zapach tak skoncentrowany, ze trudno go opisać – marmolada, miód bakalie i Bóg wie co jeszcze, trzeba by czekać tygodniami, żeby się otworzyło. W ustach konfitura z poziomek, ale też świeże mandarynki, żurawina i nuta ziołowa (zielona herbata?) Mimo tak niewiarygodnej słodyczy i koncentracji jest to wciąż wino pijalne, zadziwiająco świeże i niemal zwiewne (sic!), zrównoważone i kosmicznie długie.


László Bukolyi i jego esencja

Kékfrankos 2009 Nagy-Eged (próbka beczkowa), Kovács Nimród (****)
(alkohol 14%, kwasowość 8 g/l)
To dopiero półprodukt, ale wino już pokazuje dużą koncentrację, intensywność i świetny owoc (świeże wiśnie), długie, z dobrą kwasowością i wielkim potencjałem.

Syrah 2009 Nagy-Eged (próbka beczkowa), Kovács Nimród (****)
Skoncentrowane, śliwkowe, świetnie zbudowane, długie, na razie surowe, ale zapowiada się na wielkie wino.

Oceny win:
***** – wybitnie, wielkie, niezapomniane
**** – bardzo dobre, znakomite
*** – dobre, interesujące, godne zapamiętania
** – poprawne, przyzwoite, do picia na co dzień
* – słabe, nie polecam
/* – oznacza pół punktu (np. ***/* – to wino więcej, niż dobre)

Otagowane:  

ODROBIONA LEKCJA Z TERROIRYZMU

Dodano 15 listopada 2009, w Bez kategorii, przez bosak

Ostatnio znalazłem wreszcie nieco czasu, aby przeczytać parę książek odkładanych dotąd z powodu pilniejszych zajęć. Wśród nich znalazła się także Understanding vineyard soils autorstwa Roberta E. White’a (Oxford University Press 2009), która bodaj od wakacji leżała już na biurku jako wielce pilna lektura. White, to znany australijski gleboznawca, profesor uniwersytetu w Melbourne i autor paru klasycznych podręczników (m.in. tego i tego). Już przed wielu laty interesował się on, jak gleba i podłoże mogą wpływać na jakość i charakter wina, traktując to z początku jako hobby. Jednak pasja ta, wsparta ogromnym doświadczeniem zawodowym (nie tylko pracą naukową, ale także rozległą praktyką agronoma-doradcy prowadzoną w kilkunastu krajach) zaowocowała w końcu wydaniem dwóch poważnych książek.

Poprzednie dzieło White’a Soil for fine wines (Oxford University Press 2003), to bodaj pierwsza, tak rzetelna książka tłumacząca funkcjonowanie winogrodniczych terroirs, na tyle kompletna i przekonująca w swoich interpretacjach, aby można ją było stosować w praktyce winiarskiej. Wcześniej oczywiście ukazało się szereg ważnych artykułów na ten temat, poczynając od pionierskich prac Gérarda Seguina sprzed prawie czterdziestu lat, jednak objaśniały one zaledwie jakieś cząstki tego złożonego zagadnienia. White w kompetentny sposób skompilował tą rozproszoną wiedzę, zweryfikował według bieżącego stanu badań, uzupełnił i zinterpretował, tak że wyłonił się z tego w miarę całościowy, spójny obraz.



Nie da się tego powiedzieć o jakichkolwiek wcześniejszych próbach syntezy tego tematu, takich choćby jak głośna swego czasu książka Jamesa E. Wilsona Terroir. The role of geology, climate and culture in the making of French wines (Octopus Publishing 1998), którą ma na półce chyba każdy ambitniejszy winoman, albo z założenia popularyzatorska publikacja Jaquesa Fanet Les Terroirs du vin (Hachette Pratique 2001). Książka Wilsona, pomimo całego bogactwa użytych w niej materiałów źródłowych – w tym kapitalnych własnych badań geologicznych autora –
w warstwie interpretacyjnej bywa miejscami rozczulająco naiwna i nieraz powtarza nie potwierdzone empirycznie mądrości ludowe zasłyszane u lokalnych winiarzy.

Można więc powiedzieć, że Soil for fine wines, to w pewnym sensie książka przełomowa dla zrozumienia istoty terroir, która jednak, poza kręgami profesjonalnymi nie zdobyła sobie większej popularności, prawdopodobnie ze względu na ścisły, naukowy język (i może niezbyt atrakcyjną szatę graficzną). Bo też nie każdy, kto ma nawet spore pojęcie o uprawie winorośli zrozumie, o co tak naprawdę chodzi w pojemności sorpcyjnej gleby (cation exchange capacity) albo co to jest stosunek molowy krzemu i glinu w koloidach glebowych (Si:Al mole ratio in clay minerals). A są to, jak dowodzą współczesne badania, parametry wcale nieobojętne dla potencjalnej jakości winogron i wina!



Wprawdzie Understanding vineyard soils w dużej mierze bazuje na materiale z tamtej książki, ale jest to dziełko znacznie lepiej przemyślane, dopracowane i czytelne. Tekst jest bardziej zwięzły (ok. 200 stron), choć wystarczająco szczegółowy nawet dla doświadczonych winogrodników, a jego układ jest bardziej przejrzysty, prawie podręcznikowy. Autor dedykuje tą książkę praktykom uprawy winorośli i jest to dobry adres. Ja natomiast polecam ją wszystkim dociekliwym winomanom, szczególnie tym, których interesuje wpływ siedliska, organika, biodynamika i tym podobne sprawy. Jest to bowiem sfera obrosła w wyjątkowo dużo nieporozumień, potocznych półprawd i powtarzanych bez zastanowienia mitów, których większość dziś już można dość łatwo rozszyfrować. I chyba wypada to zrobić.

Otagowane:  

  • RSS