PŁOCHOCCY W SIECI

Dodano 1 lipca 2010, w Bez kategorii, przez bosak

Po pięciu latach od debiutu Winnica Płochockich uruchomiła wreszcie swoją stronę internetową! Gorąco polecam.


Basia i Marcin Płochoccy na winnicy w Darominie, maj 2009

Otagowane:  

WEEKEND WĘGIERSKO-POLSKI

Dodano 10 marca 2010, w Bez kategorii, przez bosak

W piątek Lájos Gal z Egeru podesłał swoje wina do Krakowa, więc usiedliśmy w parę osób w Hotelu Gródek, żeby je zdegustować. Wkrótce wina te będą u nas znów dostępne (m.in. na Gródku), dzięki nowemu krakowskiemu importerowi Domus Vini. W sobotę natomiast odwiedzili mnie w Ojcowie Barbara i Marcin Płochoccy i oczywiście też coś ze sobą mieli.


Lájos Gal


Lájosa Gala odwiedziłem w Egerze w końcu zeszłego roku i wtedy też dość dokładnie spenetrowałem jego piwnicę, ciekaw więc byłem przede wszystkim nowalijek, które wtedy nie były jeszcze zabutelkowane. Bardzo ładnie wypadły dwa wina ze szczepu olaszrizling, pochodzące z nowej egerskiej podapelacji Egerszólát – Szó-lá-ti 2008 i Kantor Tag 2008, obydwa świeże, złożone i nadzwyczaj eleganckie. Mézes 2009, zrobione z arcyrzadkiego, starego szczepu o tej samej nazwie (nie wiem, czy ktoś poza Lájosem jeszcze go uprawia) w grudniu próbowałem z beczki, teraz jest to wino prawdziwie barokowe, tłuste, ogniste, pełne gruszkowo-pieprznych smaków i wulkanicznej mineralności. Kadarka 2008 z parceli Pajados okazała się winem zwiewnym, z przewagą aromatów kwiatowych, a Menoire 2008 zapachniało konfiturami z dzikiej róży.


Krajobraz podegustacyjny

Basia i Marcin otworzyli najpierw Muskat 2009 z Daromina, bardzo ładnie dojrzały (winogrona osiągnęły 24° Brixa), gruszkowy, korzenny, pełny i pachnący, niemal południowy w aromacie, choć zdyscyplinowany przez dobrą kwasowość. A potem była naprawdę duża niespodzianka – Rondo 2005 ze „starej” winnicy w Gliniku, czyli to samo ich debiutanckie wino, które tak się podobało podczas I Konwentu Polskich Winiarzy. Dawno nie miałem tyle satysfakcji z degustacji polskiego wina.


Barbara i Marcin Płochoccy w swojej winnicy w Darominie

Wino zachowało piękny,
nasycony, niemal purpurowy kolor, bez najmniejszego śladu starczych
brązów i oranżów. Przelane do karafki, po kwadransie buchnęło
intensywnym, rasowym, aromatem leśnych owoców (ostrężyny, czarne
jagody), leśnej ściółki, ziela angielskiego, świeżych czereśni,
fiołków, rozmarynu, tytoniu, z delikatną nutą mięsną (jagnięcina w
zalewie). W ustach wciąż sporo dobrego, świeżego owocu (czereśnie,
dojrzałe ostrężyny), dobrą kwasowość i sporo garbnika. Wino średnio
zbudowane, ale żwawe, giętkie, ładnie zintegrowane, złożone, prawdziwie
eleganckie i bardzo, bardzo długie, zadziwia świeżą, wiśniowo-mineralną
końcówką, z nutą dojrzałej czerwonej papryki i przypraw (rozmaryn,
pieprz).

Muszę przyznać, że zaniemówiłem, nie mogłem uwierzyć, że polskie czerwone wino może tak ślicznie dojrzewać – po ponad czterech latach ani śladu starości i potencjał na dalszych parę lat. Przy tym rozwój aromatów idzie w zdecydowanie dobrą stronę, a wino powoli nabiera elegancji i ogłady (choć ciągle zachowuje pewną dzikość). Czyżby niedoceniona dotąd gwiazda – rondo?

P.S. Zostało jeszcze kilka butelek tego wina, z których jedną obiecaliśmy sobie otworzyć dokładnie za rok (już się nie mogę doczekać).

Otagowane:  

  • RSS